panelarrow

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

PO CO TU JESTEŚMY?

Nieżyjący już David Packard, współtwórca i inspirator spółki Hewlett Packard jednej z najpoważniejszych firm międzynarodowych – krótko przed śmiercią tak o tym mówił:Po co tu jesteśmy? Myślę, że wielu ludzi błędnie sądzi, iż spółka istnieje tylko po to, żeby robić pieniądze. Pieniądze to ważna część istnienia spółki, jeżeli w ogóle jest coś warta. Ale rezultat to nie powód. Musimy sięgnąć głębiej i odszukać prawdziwy powód naszego istnienia. Po zastanowieniu musimy dojść do wniosku, że grupa ludzi zbiera się i tworzy instytucję zwaną spółką po to, by móc wspólnie zrobić coś, czego nie mógłby zrobić każdy z osobna – wnieść swój wkład do społeczeństwa, co brzmi banalnie, ale jest podstawą.Wielkie spółki nie wstydzą się mówić publicznie, po co istnieją. James Collins i Jerry Porras w czasie badań nad spółkami o długim pełnym sukcesów istnieniu zebrali parę przykładów.

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

WPŁYW NA ZARZĄDZANIE

Te niby-państwa są w świecie potężną siłą, dobrą albo złą. Przenoszą umiejętności i technologie przez granice. Przerzucają pieniądze szybciej i w większej ilości, niż mógłby to zrobić jakikolwiek rząd demokratyczny. Mogą zawierać i zrywać przymierza, podej­mować decyzje i rozpoczynać działania z łatwością i szybkością, jakich może im pozazdrościć zwykłe państwo. I mogą prawie wszystko to zrobić bez wiedzy kogokolwiek prócz bezpośrednio zainteresowanych. W przeciwieństwie do innych państw nie należą do ONZ i nie podlegają jej rezolucjom. Nie odpowiadają przed nikim prócz własnych inwestorów. Pewnego dnia może narody zechcą zdobyć jakiś wpływ na zarządzanie tymi wolnymi strzelcami, niby-państwami. Tymczasem musimy się zdać całkowicie na ich sposób rozumienia własnego celu. Przede wszystkim jest to podstawowa konieczność przynoszenia zysku, ale dalej musi przyjść odpowiedź na pytanie: po co?

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

GIGANTYCZNE SPÓŁKI

Teore­tycznie te gigantyczne spółki są odpowiedzialne przed swoimi udziałowcami, ale ci ostatni – jak już dowodziłem – interesują się tylko strumieniem swojej dywidendy i nie obchodzi ich, jak spółka zdobywa majątek w odległych miejscach, o których często nic nie wiedzą.Według ostatnich obliczeń siedemdziesiąt spośród owych gigantów miało dochody większe niż PKB Kuby. Są też, jak Kuba, gospodarkami centralnie planowanymi, bez cienia demokracji. Cargill – rodzinna spółka amerykańska – ma większy obrót w sprzedaży kawy, niż wynosi PKB jakiegokolwiek afrykańskiego kraju, w którym kupuje ziarno kawowe. W większości krajów przy takim udziale w rynku automatycznie rozpoczęto by dochodzenie w sprawie monopolu, ale Cargill właściwie nie należy do żadnego kraju. Rozlicza się tylko ze sobą. Nie mam powodu sądzić, że Cargill wykorzystuje swoją pozycję. Chodzi mi o to, czy firma zależy wyłącznie od idei priorytetów rodziny, której jest własnością.

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

W WIEKU SPECJALISTÓW

Żyjemy w wieku specjalistów, tak w interesach, jak i we wszystkich dziedzinach. To dziwne, ale w tym wieku kwitnącego kapitalizmu niewielu jest prawdziwych kapitalistów, są tylko przedstawiciele osób gromadzących oszczędności – przedstawiciele, którzy też są fachow­cami od funduszy emerytalnych, firm ubezpieczeniowych i ubezpieczeń wzajemnych, inwestującymi w imieniu przeciętnego człowieka. Nie uważają się za właścicieli firm, tylko za inwestorów. Stąd też nasz majątek coraz częściej znajduje się w rękach specjalistów, którzy albo prowadzą spółki, albo z nimi współpracują. Z reguły należą do kie­rownictwa niezależnych firm i to właśnie w nich będziemy musieli coraz częściej pokładać zaufanie. Odnosi się to zwłaszcza do spółek międzynarodowych, słusznie zwanych ponadnarodowymi, bo raczej unoszą się ponad państwami, niż przez nie przechodzą, nie podlegając nikomu albo – jak same uważają – każdemu z osobna państwu, w którym działają.

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

PONOSZONA ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Tak więc w praktyce firmy ponoszą odpowiedzialność za to, co robią i jak robią, tylko przed sobą. W realnym świecie dobrze pro­wadzona firma zwraca baczną uwagę na swoich współpracowników wszelkiego rodzaju, bo chce dobrych stosunków nie tylko z inwesto­rami, lecz także – a nawet bardziej – z klientami, załogą, dostawcami, a już koniecznie z otaczającą ją społecznością, bo trudno przecież rozwijać jakiś business na pustyni czy też w slumsach. Utrzymywanie ich wszystkich w dobrych humorach nie oznacza jednak wcale, że firma za coś przed nimi odpowiada. Może decydować sama, o co jej chodzi i jakie ma cele, jeśli tylko wszyscy odnoszą z tego jakąś korzyść. Dobrze prowadzone firmy zarabiają wielkie pieniądze, ponieważ robią właściwe rzeczy we właściwy sposób, ale na tym nie koniec. Najważ­niejsze jest pytanie: na co ten zysk, te pieniądze zostaną użyte i w jaki sposób? W tej sprawie musimy zaufać ludziom, którzy prowadzą business, nowym fachowcom.

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

W PRAKTYCE

Wysokie dywidendy wypłacane udziałowcom mogą wyssać ze spółki pieniądze potrzebne jej na przyszłość, bo szczęśliwym inwestorom rzadko zdarza się okazja wkładania dywidendy z powrotem do tej samej firmy, jak by to zrobili prawdziwi właściciele. Niektóre firmy używają teraz pieniędzy z zysków na odkupienie z rynku własnych udziałów, wobec czego komentatorzy zastanawiają się, co będzie, gdy spółka zawładnie 100% swoich akcji i prawnie będzie odpowiadała już tylko przed sobą. W praktyce zresztą firmy już odpowiadają tylko przed sobą. Na ogół mogą robić, co im się podoba, jak długo inwestorzy są z nich zadowoleni. Jeśli tobie jako inwestorowi nie podoba się to, co robią, zawsze możesz odejść. Jeśli twoja część inwestycji jest tak duża, że niewygodnie byłoby ci odejść, to ostatecznie możesz pozbyć się ludzi z zarządu i na ich miejsce wprowadzić innych – w nadziei, że będą lepsi. Nie jest to wprawdzie działanie właściciela, tylko ostatnia możliwość zmartwionego inwestora.

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

RYNEK WALORÓW

Po pierwsze, co właściwie posiada właściciel? Wartość większości firm leży obecnie w ich majątku niewidzialnym: zbiorowej umie­jętności i doświadczeniu, odmiennych rodzajach towarów, w pro­wadzonych przez firmę badaniach i w sprawności zarządzania. Nie bardzo wiadomo, jak ktoś mógłby „posiadać” te rzeczy, związane na ogół z konkretnymi ludźmi, z których każdy może odejść w dowolnej chwili. Po drugie, większość właścicieli jakiejkolwiek spółki publicznej w rzeczywistości nie włożyła w nią pieniędzy. Rynek walorów jest rynkiem wtórnym, na którym akcje zmieniają właścicieli, ale pieniądze z tego nie docierają nawet w pobliże firmy. Słowo „udziałowcy” dokładnie definiuje oficjalnych właścicieli, ale należałoby ich raczej uważać za inwestorów. Trzeba zaspokajać oczekiwania tych inwes­torów, przynajmniej utrzymując wysokie ceny akcji, choć powie­działbym, że anglo-amerykańska tradycja dużej dywidendy zbyt wysoko wycenia ich oczekiwania.

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

SUWERENNOŚĆ KORPORACJI

W obecnym stanie rzeczy twierdzimy chętnie, że życie polega głównie na sprawach gospodarczych, pieniądze są miarą większości spraw, a mechanizmem sortującym je jest wolny rynek. Mam wrażenie, że większość z nas wcale w to nie wierzy i że z przyczyn już omówionych ta teoria się nie sprawdzi, ale zatrzasnęliśmy się w pułapce własnej retoryki i jak dotąd nie umiemy wymyślić nic innego, nawet innego sposobu mówienia o tych sprawach. Sądzę, że istnieje wielka potrzeba czegoś odmiennego, co byłoby trwalsze i bardziej godne uwagi. To samo można powiedzieć o korporacjach. Oficjalnie mówi się, że firmy rozliczają się przed swymi właścicielami, są ich własnością i narzędziem. Prawo angielskie traktowało jednak zawsze spółkę jak osobę, którą można pozwać do sądu i pociągnąć do odpowie­dzialności, a nie jak bezduszny przedmiot własności, za który odpowiadają jego właściciele. Myślę, że prawo jest słuszne. Spółka jest osobą. W naszych czasach pojęcie własności jest moim zdaniem bardzo wypaczone.

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

NAJPILNIEJSZA SPRAWA

Pozostaje pytanie: jakiego życia chcemy? Słowo „teoretycznie” jest oczywiście ważne. Indywidualne bogacenie się napotyka ogromne przeszkody strukturalne. Wielu ludzi nie ma potrzebnych umiejętności albo inicjatywy czy woli. Trzeba im pomóc w zdobyciu tych cech, jeśli idea suwerenności jednostki nie ma wyglądać na jakiś nieprzyzwoity żart z permanentnie istniejącej klasy podludzi. W nowym stuleciu to będzie naszą najpilniejszą sprawą. Nie można jednak zabierać się do niej, zanim nie rozstrzygniemy kwestii podstawowej: czego chcemy dla siebie i – szerzej biorąc – dla innych, bo rację miał Immanuel Kant: nie można uczciwie proponować jednego systemu wartości dla siebie, a innego dla wszystkich pozostałych. Bez jakiejś powszechnie przyjętej umowy co do celu życia i właściwej równowagi między tym, czego możemy oczekiwać, a tym, czego oczekują od nas, społeczeństwo zmieni się w pole bitwy, gdzie diabli wezmą przegranych. Max Frisch mówił prawdę, to jest zagadnienie moralne.

4 grudnia 2015
by admin
0 comments

ROZSĄDNA RELACJA

Może to wszystko jest rozsądną reakcją na chaotyczny świat, w którym przyszłość trzeba sobie wymyślić, bo nie da się jej przewidzieć, a już na pewno nie da się kontrolować – lecz w ten sposób tworzymy świat samotności, w którym sąsiedztwo jest dżunglą, obcy człowiek bestią, przed którą trzeba się chować, a własny dom sprywatyzowanym więzieniem. Bauman cytuje Ma- xa Frischa: „Możemy teraz robić, co chcemy, i pozostaje tylko pytanie: czego chcemy? Na końcu naszej drogi postępu stajemy tam, gdzie niegdyś stali Adam i Ewa i mamy przed sobą już tylko problem moralny”. Oto przeszkoda. Mój pogląd na to, co William Rees-Mogg nazywa suwerennością jednostki, jest bardziej optymistyczny. Moim zdaniem staliśmy się znów odpowiedzialni za własne życie. Możemy z nim zrobić, co chcemy. Wiedząc, że znajomość celu i umiejętność zdobycia go plus energia i inicjatywa to nowe źródła bogactwa, teoretycznie każdy może zarobić na życie.